Kredyt nie kredyt, czyli o kredycie we frankach szwajcarskich część pierwsza

Nie jestem ekonomistką,  toteż nie wiem czy konstrukcja kredytu w złotych polskich denominowanego albo indeksowanego w innej walucie, to wyłącznie wynalazek polski, czy też może jest to konstrukcja szerzej stosowana, typowa dla rynków finansowych. Wiem, że podobny instrument funkcjonował na Węgrze, aczkolwiek tam Premier Orban  bezkompromisowo poradził sobie z tym problemem.  Poza tym szczegółów nie znam, a jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach. Więc na ten temat nie będę się wypowiadać.

W każdym razie na gruncie prawa polskiego można powiedzieć, że wszystko zaczyna się klarować. W sumie to dobrze, że ten frank wystrzelił na moment na 5,00 złotych, bowiem bez tego chyba cały czas nie zdawalibyśmy sobie sprawy z tego, że w polskim systemie finansowym – rynku bankowym funkcjonuje  wiele tysięcy umów kredytowych, które są najoględniej mówiąc wadliwe, jeżeli nie po prostu nieważne.  Dotychczas był to problem nie jakich spreadów, dzisiaj to jest już problem ważności i skuteczności całych umów.

Przede wszystkim pojawia się pytanie czy na gruncie prawa polskiego w ogóle możliwe jest posługiwanie się konstrukcją kredytu indeksowanego albo dominowanego w innej walucie. Czy taki kredyt ciągle jest kredytem w rozumieniu ustawy – Prawo bankowe?

Zgodnie z Prawem bankowym – art. 69 ust. 1 – przez umowę kredytu bank zobowiązuje się oddać do dyspozycji kredytobiorcy na czas oznaczony w umowie kwotę środków pieniężnych z przeznaczeniem na ustalony cel, a kredytobiorca zobowiązuje się do korzystania z niej na warunkach określonych w umowie, zwrotu kwoty wykorzystanego kredytu wraz z odsetkami w oznaczonych terminach spłaty oraz zapłaty prowizji od udzielonego kredytu.

W tej definicji kluczowe są dwa fragmenty: pierwszy, że zobowiązanie banku polega na oddaniu kredytobiorcy do dyspozycji kwoty środków pieniężnych oraz drugi, zobowiązanie kredytobiorcy do zwrotu kwoty wykorzystanego kredytu. 

Kwoty te mogą się różnić, jeżeli kredytobiorca nie wykorzysta całej oddanej mu do dyspozycji kwoty. Ale czy kwota wykorzystana może być większa od kwoty udostępnionej? A już w szczególności czy kwota zwrócona może być większa albo (równie dobrze) mniejsza od kwoty wykorzystanej?

Moim zdaniem, definicja umowy kredytu zawarta w art. 69 ust. 1 Prawa bankowego wyklucza takie sytuacje. Może zabrzmi to dla bankowców jak herezja, ale moim zdaniem kredyt w złotych polskich denominowany w jakiejkolwiek innej walucie albo indeksowany w innej walucie, nie jest kredytem w rozumieniu polskiego Prawa bankowego.

Oczywiście nie przesądza to z automatu o ważności albo skuteczności tego rodzaju umów. Cały czas, bowiem obowiązuje zasada swobody umów wyrażona w art. 353 (1) k.c.  i o ile umowy te zmieszczą się w jej granicach, są w pełni ważne i skuteczne. Ale jednak  nie są umowami kredytu w rozumieniu Prawa bankowego.

Art. 69 ust. 1 Prawa bankowego wyklucza sytuację taką, w której kwota udostępniona kredytu wynosi x, kwota wykorzystana przez kredytobiorcę wynosi x, a kwota spłacona kredytu wynosi y i to bez względu na to, czy x jest większy od y, czy na odwrót.

Tej oceny nie zmienia w żadnym razie fakt, że w tym samym art. 69 Prawa bankowego ustawodawca polski nowelą z dnia 27 lipca 2011 roku wprowadził w ust. 2 pkt. 4a oraz ust. 3, które wyraźnie dedykowane są kredytom w złotych polskich indeksowanym albo denominowanym w innych walutach. Moim zdaniem te zapisy są wzajemnie sprzeczne. Niestety.   

To jest pierwsza uwaga.                                                     

Druga uwaga, jest moim zdaniem równie oczywista. 

Bank nie ma prawa stosować w relacji z klientem – konsumentem w rozliczeniach kursów walut swobodnie przez siebie ustalanych.  I tu nawet nie chodzi o tzw. spready, choć to one były przyczyną kontroli tej praktyki przez organy sądowe.

Reguła ta odnosi się do wszelkich kursów swobodnie ustalanych przez banki i stosowanych w relacjach z klientami konsumentami,  zaryzykowałabym nawet stwierdzeniem, że nie tylko kredytobiorcami. Oczywiście chyba, że klient – konsument wyraźnie na to wyrazi zgodę i będzie to postanowienie indywidualnie z nim negocjowane.

W każdym razie, wracają do naszych umów kredytowych denominowanych albo indeksowanych z CHF, to nawet gdyby dopuścić możliwość zawierania takich umów, to w zdecydowanej większości ich przypadków, już na samym początku okaże się, że nie będą one mogły być wykonywane.

Po pierwsze, jak określić kwotę kredytu w CHF, jeżeli nie znamy kursu, według którego przewalutowanie mogłoby nastąpić, gdy ten wskazany teoretycznie w umowie, nie wiąże kredytobiorcy.

Po drugie, jak określić jaka część kredytu została spłacona, skoro nie wiadomo po jakim kursie dokonaną w złotówkach spłatę zarachować na kwotę kredytu do zwrotu określoną w CHF, gdy także i w tym przypadku kurs wskazany w umowie, nie wiąże kredytobiorcy.

W prawie polskim nie obowiązuje zasada, że jak nie wiadomo jaki kurs stosować, to stosuje się np. kurs średni ogłaszany przez Narodowy Bank Polski a obowiązujący w danej dacie.  W każdym razie w żadnym wypadku takiego znaczenia nie można nadawać art. 358 par. 2 k.c.  Przepis ten może znaleźć zastosowanie tylko w odniesieniu do zobowiązań określonych w walucie obcej, a nie zobowiązań indeksowanych albo denominowanych w walucie obcej. Poza tym zgodnie ze zdaniem drugim tego postanowienia, wierzyciel może ewentualnie zastosować kurs średni NBP jedynie w razie zwłoki dłużnika ze spełnieniem świadczenia, a nie do określenia kwoty świadczenia przed terminem jego wymagalności, tak aby dłużnik wiedział jaką kwotę ma świadczyć.

Tak, więc nawet gdyby dopuścić na zasadzie swobody umów, stosowanie w prawie polskim umów kredytu w walucie polskiej indeksowanych albo denominowanych w walucie obcej, to jeżeli przewidują one indeksację albo denominację kwoty kredytu w walucie według kursu swobodnie ustalanego przez bank, a następnie określanie wysokości spłaty także przez taki kurs, to takie zastrzeżenia należy uznać za niewiążące i nie wiadomo czym by je należało uzupełnić.

Jakie to pociąga za sobą skutki, już w następnym odcinku.

Karolina Kocemba

W szczególności zajmuje się spółkami giełdowymi, transakcjami, obsługą restrukturyzacji i przedsięwzięć finansowych a także sporami korporacyjnymi.

Czytaj dalej...

 Do góry