Bogactwo wariantów wskutek wadliwości umów – o frankach szwajcarskich część druga

W poprzednim odcinku, zwróciłam uwagę na dwie podstawowe kwestie.

Pierwsza, że umowa kredytu w rozumieniu art. 69 ust. 1 Prawa bankowego nie obejmuje swoim zakresem umów kredytu w walucie polskiej denominowanych i indeksowanych w innych walutach.  Co ważne nie dotyczy to tylko kredytów we frankach szwajcarskich.  Nie przesądza to jednak, kwestii ważności i skuteczności tych umów, bowiem jeżeli nie są sprzeczne z prawem, zasadami współżycia społecznego oraz naturą stosunku zobowiązaniowego, to znajdują swoje umocowanie w zasadzie swobody umów.

Druga natomiast dotyczyła stosowanych przez banki w takich umowach klauzul indeksacyjnych albo denominacyjnych. Ze względu na fakt, że w zdecydowanej większości odwołują się one do wartości kursu waluty swobodnie ustalanego przez banki, są nie wiążące dla kredytobiorców.

Czas najwyższy zająć się konsekwencjami prawnymi takich wniosków. Co to w praktyce oznacza dla kredytobiorcy i dla banku?  Wariantów jest sporo.

Wobec takich wadliwości, umowa kredytu może być uznana za bezwzględnie nie ważną  i to ze skutkiem od chwili jej zawarcia, co oznacza, że byłaby traktowana tak jakby nigdy nie była zawarta, a strony zobowiązane byłyby do zwrotu tego wszystkiego co sobie nawzajem świadczyły na podstawie przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu.

Innym rozwiązaniem jest uznanie, że co prawda umowa taka nie jest umową kredytu w rozumieniu art. 69 ust. 1 prawa bankowego, ale jako mająca swoje umocowanie w zasadzie swobody umów jest dopuszczalna, a stron nie obowiązują jedynie wadliwe zastosowane klauzule indeksacyjne albo denominacyjne, co oznacza, że umowę należy interpretować i stosować tak, jakby te klauzule nie zostały zastrzeżone.

Jeszcze innym rozwiązaniem, samym w sobie wielowariantowym, jest uznanie, że umowa kredytu jest ważna, jak też że ważne są zastosowane w niej klauzule indeksacyjne albo denominacyjne, a wadliwy jest jedynie stosowany w nich kurs waluty. W takim przypadku nie należy robić nic innego jak tylko zastosować w miejsce wadliwego kursu, prawidłowy. A tym prawidłowym może być według znów różnych interpretacji, albo wspomniany przeze mnie kurs średni NBP, albo kurs obowiązujący w dacie zawarcia umowy kredytu, albo kurs obowiązujący w dacie udostępnienia albo wykorzystania kredytu, a może jeszcze jakiś inny kurs, pewnie też jakoś by się dało uzasadnić.

Jak widać możliwości jest mnóstwo, ale jest pewne, że tak jak jest teraz na pewno nie jest dobrze.  Innymi słowy,  zobowiązanie z takiej umowy na dzień dzisiejszy na pewno nie jest takie, jak wynika z informacji jakie dostarcza bank. 

Moim zdaniem prawidłową interpretacją jest druga z trzech powyżej zaprezentowanych. Ona jest korzystna także i z tego powodu, że jeżeli wyeliminować z treści takich umów całe klauzule indeksacyjne albo denominacyjne, jako nie wiążące kredytobiorcy, to w pozostałym zakresie umowa w pełni spełnia warunki umowy kredytu, o których mowa w art. 69 ust. 1 i 2 prawa bankowego. Zatem nie tylko wiadomo jak ją interpretować, ale także osiąga się w ten sposób spójność systemu, tj. eliminuje się z systemu umowy kredytu, które nie są de facto umowami kredytowymi.

Ale co z tym można zrobić w praktyce?

To już zależy od tego na jakim etapie są nasze relacje z bankiem. Jeżeli kredyt jest już wypowiedziany a bank wszczął już egzekucję w celu jego dochodzenia, to przysługuje w tym zakresie powództwo przeciwegzekucyjne. W takim postępowaniu dowodzić należy, że wysokość egzekwowanego zadłużenia jest inna niż ta wskazana w tytule egzekucyjnym na podstawie którego prowadzona jest egzekucja.

Natomiast jeżeli kredyt jest niewymagalny, obsługiwany na bieżąco, to należy wystąpić z powództwem o ustalenie aktualnej wysokości zobowiązania kredytu. Takie żądanie można wnieść do sąd na podstawie art. 189 k.p.c. 

Ale na sam koniec uwaga, jeżeli jesteś kredytobiorcą tzw. frankowiczem i zastanawiasz się co zrobić, to zanim cokolwiek zrobisz policz sobie ile będzie wynosić twoje zobowiązanie w wariancie, który chcesz dochodzić. Bowiem niestety z tymi umowami jest tak, że to co dla jednego jest najkorzystniejsze, dla drugiego może być zabójcze. Zależy to od kwoty kredytu, okresu kredytowania czyli ilości rat, ale też i momentu zawarcia umowy kredytowej i uruchomienia kredytu.

Poza tym, zanim podejmiesz jakiekolwiek kroki prawne, dokładnie przeczytaj swoją umowę, regulamin usług banku i inne dokumenty doręczone ci przy zawarciu umowy albo później przez bank. Każdy bank stosuje swoje wzorce. Nawet jeżeli konstrukcja kredytu opiera się na tych samych mechanizmach, to umowy w szczegółach mogą się różnić, co też może mieć istotne znacznie.

Karolina Kocemba

W szczególności zajmuje się spółkami giełdowymi, transakcjami, obsługą restrukturyzacji i przedsięwzięć finansowych a także sporami korporacyjnymi.

Czytaj dalej...

 Do góry